Ostatnie 25 lat były dla awiacji europejskiej imponujące: bilety stały się tańsze, samoloty – bezpieczniejsze, a rynek wciąż wzrastał. W porównaniu z 1992 rokiem sieć lotnicza łącząca miasta europejskie poszerzyła się o 8 razy i dzisiaj na kontynencie lata o 558 milionów więcej pasażerów. Rosnące przepływy naturalnie zaczęły wymagać jasno określonych praw pasażerów. Rozporządzenie Komisji Europejskiej nr 261/2004 zmieniło i zjednoczyło fragmentarycznie działające zasady, ale nawet po upływie 13 lat od ich wejścia w życie, są one często nieznane przez pasażerów oraz ignorowane przez linie lotnicze.

Pierwsza uchwała, która miała na celu ochronę pasażerów przed decyzjami spółek zapominających zasady rynku, została wydana w 1991 roku. Rozporządzenie to, znane jako EWG nr 295/91, było krótkie i ustanawiało odszkodowania w wielkości od 150 do 300 euro w jedynym wypadku – za odmowę przyjęcia na pokład (co w praktyce jest możliwe raz na 10 tysięcy). W 2004 roku pierwsza ustawa była zastąpiona przez do dziś obowiązujące rozporządzenie, w którym lista naruszeń przeciwko pasażerom została uzupełniona o odwołanie lotu. Ponadto została zwiększona i wielkość odszkodowań, które wynosi dziś od 250 do 600 euro, w zależności od odległości lotu. Następnie, opierając się na orzecznictwie, odszkodowania o analogicznej wielkości zaczęto stosować także w przypadkach, gdy lot jest opóźniony o 3 godziny lub więcej.

Ustawa, ustalająca minimalne standardy ochrony dla pasażerów, sprawdziła się: liczba skarg dotyczących wykroczeń linii lotniczych wzrosła o 96 %. Jednak liczba wniosków wymagających odszkodowania mogłaby być jeszcze większa, twierdzą eksperci. Na podstawie danych „Eurobarometru”, o swoich prawach i wielkości należytych odszkodowań wie tylko 40 % mieszkańców Europy.

Compensation-ignores-Skycop

Znaczące udoskonalenie tego prawa nastąpiło w 2013 roku, kiedy liniom lotniczym nakazano zapewnić pasażerom dostęp do wody, toalety i systemu klimatyzacji, jeśli lot zostaje opóźniony o jedną godzinę lub więcej. Jednak bodajże najważniejszą zmianą tego roku były wytyczne, które określały „nadzwyczajne okoliczności”, zwalniające linie lotnicze z obowiązku wypłaty odszkodowania.

„Nadzwyczajne okoliczności”, które stały się chyba najpopularniejszym argumentem linii lotniczy przy odmowie wypłaty odszkodowania pasażerom, są określane jako sytuacje spowodowane przez klęski żywiołowe, strajki i braki produkcyjne samolotu. To uzupełnienie stało się prawdziwym kołem ratunkowym dla linii lotniczych, które w celu uniknięcia prawowitej wypłaty odszkodowania nie boją się manipulować pojęciami, pojmowaniem pasażerów i nawet faktami.

Co prawda, jak twierdzi partner Kancelarii Adwokackiej „Motieka i Audzevičius” Giedrius Kolesnikovas, rozporządzenie to nie jest wykończone: „W rozporządzeniu brak takich, wyglądałoby, oczywistych, ale niewymienionych punktów, jak np. strajk pracowników samych linii lotniczych. Gdy zakłócenia lotu powstają nie z powodu strajku pracowników linii lotniczych (lotniska, firm obsługujących) – to jest zrozumiałe, gdyż linie lotnicze nie mogą wpływać bezpośrednio na politykę wynagrodzeń innych firm. Jednak gdy strajkują pracownicy firm lotniczych – za to już sama spółka powinna ponosić odpowiedzialność, która nie może być przeniesiona na pasażerów i takie wypadki powinny być objęte rozporządzeniem oraz podlegać odszkodowaniu”.

„Rozporządzenie nr 261/2004 jest krytyczną częścią dzisiejszej awiacji europejskiej. Corocznie samolotami komercyjnymi lata 900 milionów pasażerów. Według danych „Eurocontrol”, 40 % wszystkich lotów do celu dociera z opóźnieniem, zatem prędzej czy później znajomość swych praw przyda się każdemu z nas. Znający rozporządzenie pasażerowie mają większe szanse na wygranie walki ze spółkami lotniczymi, które zazwyczaj są skłonne korzystać ze wszystkich możliwych warunków zwalniających je z wypłaty odszkodowania. Niestety, tylko 5 % wniosków złożonych przez osoby prywatne bywa uwzględnione. Mamy nadzieję, że w przyszłości sytuacja ulegnie poprawie i w celu odzyskania pieniędzy nie trzeba będzie za każdym razem czekać kilka miesięcy lub nawet zwracać się do sądu” – powiedział Marius Stonkus, kierownik międzynarodowej platformy walczącej o prawa pasażerów na całym świecie www.skycop.lt.